Kryzys w transporcie w Europie. Firmy znikają z rynku, a Polska w szczególnie trudnym położeniu

Europejski transport drogowy nadal działa pod silną presją kosztową i rynkową, ale najnowsze dane pokazują coś jeszcze ważniejszego – kryzys nie rozkłada się równomiernie. W jednych krajach widać poprawę, w innych wyraźne pogorszenie, a Polska wyróżnia się zjawiskiem masowego znikania firm z rynku.

Europa bez jednego kierunku – jedne kraje w dół, inne w górę

Najnowsze dane rok do roku pokazują wyraźnie, że europejski rynek transportowy nie porusza się jednym trendem.

Wnioski są jednoznaczne – Europa nie ma jednego kryzysu ani jednego odbicia. Rynek jest rozbity i działa lokalnie zupełnie inaczej w zależności od kraju i segmentu.

Niemcy: najbardziej stabilny rynek w Europie

Na tle całego zestawienia Niemcy wypadają najbardziej przewidywalnie i stabilnie. Zmiany są niewielkie, bez gwałtownych wzrostów czy spadków.

Choć sektor transportu i magazynowania nadal pozostaje jednym z bardziej narażonych na problemy finansowe, to brak tam dynamicznego pogorszenia sytuacji. W praktyce oznacza to rynek, który – mimo presji – utrzymuje względną równowagę.

Polska: nie upadłości, tylko „ciche znikanie” firm

W Polsce sytuacja wygląda inaczej niż w większości Europy. Oficjalne statystyki upadłości nie oddają pełnej skali problemu.

Według danych branżowych w pierwszym kwartale 2026 roku z rynku zniknęło ponad 800 firm posiadających licencję wspólnotową.

To nie zawsze formalne bankructwa. Część przedsiębiorstw po prostu kończy działalność wcześniej – zanim trafi do sądowych statystyk niewypłacalności.

To bardzo ważny sygnał dla rynku: firmy nie tyle bankrutują w sensie formalnym, co przestają istnieć operacyjnie.

Francja: największe rozwarstwienie rynku

Francja pokazuje najbardziej niespójny obraz:

To oznacza jedno – presja nie znika, tylko przesuwa się między segmentami rynku.

Dane z całej Europy pokazują, że nie mamy do czynienia z jednolitym załamaniem rynku, ale z jego przebudową:

Dla kierowców i firm transportowych oznacza to jedno:

rynek nie wrócił do stabilności, tylko wszedł w fazę nierównomiernego kryzysu.

W praktyce oznacza to większą niepewność, trudniejsze negocjacje stawek i rosnącą rotację firm przewozowych w całej Europie.