Stawki w górę, ale dniówka w Polsce bez zmian


Europejski transport drogowy wszedł w 2026 rok z wyraźnym ożywieniem. Firmy przewozowe coraz częściej wracają na giełdy transportowe, liczba dostępnych ładunków rośnie, a stawki za przewozy w wielu relacjach notują dwucyfrowe wzrosty. Paradoksalnie jednak dla wielu polskich kierowców i przewoźników codzienność nie wygląda dużo lepiej — mimo rosnących cen transportu, krajowe dniówki pozostają praktycznie na tym samym poziomie.

Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł wyraźne zwiększenie aktywności na rynku przewozów drogowych. Szczególnie mocno wzrosła liczba zleceń realizowanych poza stałymi kontraktami, czyli na tzw. rynku spotowym. To właśnie tam przewoźnicy szybciej reagują na zmiany kosztów i bieżący popyt.

Największe wzrosty aktywności odnotowano w Europie Zachodniej, gdzie wymiana handlowa między Francją, Niemcami i krajami Beneluksu znacząco przyspieszyła. Mocniejsze odbicie widać także na trasach prowadzących przez Europę Środkową, w tym na kierunkach Polska–Niemcy i Niemcy–Polska, które od miesięcy pozostają jednymi z najważniejszych dla polskich firm transportowych.

Eksperci zwracają uwagę, że nie chodzi już wyłącznie o sezonowe odbicie po zimowym spowolnieniu. Coraz więcej firm odchodzi od sztywnych umów długoterminowych i szuka elastycznych przewozów dostępnych „tu i teraz”. Powód jest prosty — koszty działalności zmieniają się zbyt szybko, by kontrakty podpisywane kilka miesięcy wcześniej nadal były opłacalne.

Jednym z głównych powodów wzrostu stawek pozostaje sytuacja geopolityczna. Napięcia na Bliskim Wschodzie oraz obawy o stabilność dostaw ropy wywołały wzrost cen paliw, a to niemal natychmiast odbiło się na kosztach transportu.

Najbardziej podrożały przewozy na kierunkach południowych i zachodnich. Trasy między Polską a Włochami należą dziś do najszybciej drożejących, ale mocne podwyżki widoczne są również na relacjach Polska–Niemcy czy Beneluks–Francja. Rynek spotowy reaguje na takie zmiany niemal od razu — przewoźnicy szybciej podnoszą wyceny, bo muszą kompensować rosnące koszty paliwa i operacji.

W praktyce oznacza to, że firmy zlecające transport płacą więcej niż jeszcze kilka miesięcy temu. Problem polega jednak na tym, że nie zawsze przekłada się to na wyższe zarobki kierowców.

Choć stawki transportowe rosną, wielu pracowników branży nie odczuwa poprawy sytuacji finansowej. W Polsce dzienne wynagrodzenia kierowców w wielu firmach pozostają na podobnym poziomie jak rok wcześniej. Rosnące wpływy z frachtów często konsumują wyższe koszty prowadzenia działalności — paliwo, leasingi, serwis floty, wynagrodzenia administracji czy opłaty drogowe.

Dla mniejszych przewoźników sytuacja jest szczególnie trudna. Z jednej strony rynek oferuje więcej zleceń i wyższe ceny przewozów, z drugiej — niepewność jest większa niż wcześniej. Coraz częściej liczy się szybka reakcja i zdolność do łapania pojedynczych kursów, zamiast spokojnej pracy w ramach stałych kontraktów.

To także zmienia charakter rynku. Zlecenia „last minute” stają się codziennością, a przewoźnicy coraz częściej funkcjonują w warunkach ciągłej zmienności.

Wiele wskazuje na to, że 2026 rok może być momentem przełomowym dla europejskiego transportu drogowego. Rynek spotowy zyskuje znaczenie, bo lepiej oddaje realne koszty prowadzenia działalności i pozwala szybciej reagować na zmiany cen paliwa czy sytuację geopolityczną.

Dla części firm to szansa na wyższe marże i większą elastyczność. Dla innych — źródło dodatkowej presji i niepewności. Jedno jest jednak pewne: choć stawki idą w górę, w Polsce wielu kierowców nadal nie widzi tego w swojej dniówce. A to może stać się kolejnym wyzwaniem dla branży, która już dziś zmaga się z niedoborem pracowników i rosnącymi kosztami działalności.