Nadmierna oszczędność powodem wypadku?

Zdjęcie: Policja Puławy

Tragiczny wypadek na S12 w rejonie Kajetanowa ponownie zwrócił uwagę branży transportowej na problem, o którym kierowcy i mechanicy mówią od lat. Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną utraty panowania nad ciężarówką mogło być rozerwanie opony. Zestaw zjechał na przeciwległy pas i zderzył się czołowo z busem. Kierowca dostawczaka zginął na miejscu.

Do zdarzenia doszło rano na jednojezdniowym odcinku trasy w kierunku Puław. Przez wiele godzin występowały utrudnienia w ruchu, a służby prowadziły działania zabezpieczające oraz oględziny miejsca wypadku.

Kierowcy pojazdów ciężarowych doskonale wiedzą, że awaria przedniego ogumienia przy dużej prędkości należy do najgroźniejszych sytuacji na drodze. W przypadku zestawu ważącego kilkadziesiąt ton utrata stabilności następuje błyskawicznie, a opanowanie pojazdu często staje się niezwykle trudne nawet dla doświadczonego kierowcy. 

Nagły huk, szarpnięcie kierownicy i momentalne ściąganie auta w jedną stronę — tak najczęściej opisywane są pierwsze sekundy po wystrzale opony. Przy pełnym załadunku i ograniczonej przestrzeni na reakcję margines błędu praktycznie nie istnieje.

Specjaliści z branży od lat wskazują, że przyczyn uszkodzenia ogumienia może być wiele. Jednym z najczęstszych powodów pozostaje nieprawidłowe ciśnienie, które prowadzi do nadmiernego nagrzewania się opony i osłabienia jej struktury.

Znaczenie mają także:

W praktyce zdarza się, że opona wygląda poprawnie podczas codziennej kontroli, a mimo to posiada wewnętrzne uszkodzenia niewidoczne gołym okiem.

Rosnące koszty prowadzenia transportu sprawiają, że część firm odkłada wymianę ogumienia do ostatniego możliwego momentu. Kierowcy często przyznają, że temat „jeszcze trochę pojeździ” regularnie wraca podczas rozmów na parkingach i bazach transportowych.

Nie chodzi wyłącznie o same opony. Problemem bywają także:

Oczywiście na obecnym etapie nie można przesądzać, czy którykolwiek z tych czynników miał wpływ na wypadek pod Kajetanowem. To ustalą biegli i prowadzone postępowanie. Sama sytuacja ponownie pokazuje jednak, jak poważne konsekwencje może mieć pozornie „zwykła” awaria ogumienia.

Za stan techniczny pojazdu odpowiada zarówno przewoźnik, jak i kierowca wykonujący codzienną kontrolę przed trasą. W rzeczywistości branża funkcjonuje jednak pod dużą presją czasu i kosztów, co często prowadzi do bagatelizowania pierwszych sygnałów problemów.

Doświadczeni kierowcy podkreślają, że całkowite wyeliminowanie ryzyka nigdy nie będzie możliwe. Regularna diagnostyka, kontrola ciśnienia i terminowa wymiana zużytego ogumienia mogą jednak znacząco ograniczyć prawdopodobieństwo tragedii.

A każda kolejna sytuacja taka jak ta na S12 przypomina, że w transporcie ciężkim oszczędności na bezpieczeństwie bardzo łatwo mogą zamienić się w dramat na drodze.