Ciężarówki zamiast autobusów? Francuzi testują nowy sposób podróżowania

Czy w przyszłości przejazd ciężarówką stanie się równie normalny jak kurs Uberem albo wspólna podróż BlaBlaCarem? We Francji pojawił się startup, który chce całkowicie zmienić sposób myślenia o transporcie drogowym. Pomysł jest prosty: skoro tysiące ciężarówek codziennie przemierzają Europę z pustym miejscem obok kierowcy, dlaczego nie przewozić tam pasażerów?
Nowy projekt już wywołał ogromne emocje. Jedni widzą w nim innowację i szansę na tańsze podróże. Inni alarmują, że kabina TIR-a to nie taksówka, a cały pomysł może stworzyć więcej problemów niż korzyści.
„Truckpooling” ma podbić Europę
Za inicjatywą stoi francuski startup Truckly. Firma chce połączyć branżę transportową z ideą współdzielonych przejazdów. Mechanizm działania przypomina popularne aplikacje carpoolingowe — pasażer rezerwuje miejsce przez aplikację, a kierowca realizujący trasę może zabrać go ze sobą do kabiny ciężarówki.
Twórcy projektu przekonują, że rozwiązanie ma pomóc szczególnie tam, gdzie transport publiczny działa słabo albo jest po prostu zbyt drogi. Według startupu ogromna liczba tras realizowanych każdego dnia przez przewoźników to niewykorzystany potencjał.
Z perspektywy biznesowej wszystko wygląda atrakcyjnie. Przewoźnik może zarobić dodatkowe pieniądze bez organizowania nowych kursów, a pasażer otrzymuje tani sposób przemieszczania się między miastami.
Pierwsze przejazdy już ruszyły
Startup poinformował niedawno o realizacji pierwszej podróży pasażerskiej. Co ciekawe, kurs odbył się elektryczną ciężarówką, co firma mocno podkreślała w swoich materiałach promocyjnych.
Projekt od początku budowany jest wokół ekologii i idei „lepszego wykorzystania istniejących przejazdów”. Według pomysłodawców nie chodzi o tworzenie nowych pojazdów na drogach, ale o wykorzystanie miejsc, które i tak pozostają puste.
Firma przedstawia swój pomysł jako połączenie:
Kierowca ciężarówki jako kierowca pasażera?
Choć sam koncept brzmi nietypowo, największe kontrowersje pojawiają się wokół kwestii prawnych i bezpieczeństwa.
Problem polega na tym, że ciężarówka jest pojazdem przeznaczonym do przewozu towarów, a nie osób. Eksperci z branży transportowej zwracają uwagę, że pojawia się mnóstwo pytań, na które obecnie nie ma jasnych odpowiedzi.
Kto odpowiada za pasażera podczas wypadku? Czy standardowe ubezpieczenie obejmuje takie sytuacje? Jak traktować taki przejazd w kontekście czasu pracy kierowcy zawodowego?
Pojawiają się również głosy, że startup próbuje przenieść model znany z platform typu Uber do świata transportu ciężkiego. Zdaniem krytyków może to prowadzić do sytuacji, w której kierowca ciężarówki będzie musiał pełnić jednocześnie rolę przewoźnika towarowego i operatora usługi pasażerskiej.
Branża obawia się o bezpieczeństwo
Wątpliwości dotyczą także kwestii przestępczości cargo, która od lat jest ogromnym problemem europejskiego transportu.
Przewoźnicy obawiają się, że możliwość podróżowania w kabinach ciężarówek może zostać wykorzystana przez grupy zajmujące się kradzieżami ładunków. Chodzi między innymi o zdobywanie informacji o trasach, obserwowanie procedur bezpieczeństwa czy dostęp do pojazdów i infrastruktury logistycznej.
Dla części firm transportowych otwieranie kabiny dla obcych pasażerów może oznaczać dodatkowe ryzyko, którego branża i tak ma już wystarczająco dużo.
Pomysł nie jest nowy
Co ciekawe, podobne projekty pojawiały się już wcześniej. Kilka lat temu funkcjonowała platforma oferująca przejazdy w ciężarówkach za bardzo niskie ceny. Mimo dużego zainteresowania mediów przedsięwzięcie ostatecznie zniknęło z rynku.
To pokazuje, że sama idea może przyciągać uwagę, ale znacznie trudniej zamienić ją w stabilny i opłacalny biznes.
Rewolucja czy chwilowa ciekawostka?
Truckly chce przekonać Europę, że wolne miejsce w kabinie ciężarówki może stać się częścią nowoczesnego systemu transportu. Pytanie jednak, czy pasażerowie rzeczywiście będą chcieli podróżować z zawodowymi kierowcami setki kilometrów autostradą.
Dla jednych to ciekawa alternatywa dla drogich pociągów i autobusów. Dla innych — kolejny przykład tego, jak startupy próbują „sprzedać” każdą wolną przestrzeń i każdy niewykorzystany kilometr.
Jedno jest pewne: pomysł już teraz wywołuje ogromną dyskusję i pokazuje, że granice między klasycznym transportem a usługami współdzielonymi zaczynają się coraz bardziej zacierać.