Kierowca odmówił wyjazdu po krótkim odpoczynku. Sąd uznał zwolnienie za nieuzasadnione


Sąd w Niderlandach wstępnie uznał, że zwolnienie dyscyplinarne kierowcy ciężarówki było nieuzasadnione. Powodem rozwiązania umowy była odmowa wykonania międzynarodowego kursu, którą kierowca tłumaczył zbyt krótkim czasem odpoczynku po wyjątkowo długim dniu pracy.

Sprawa zwraca uwagę na problem, z którym branża transportowa mierzy się od lat – gdzie przebiega granica między realizacją zlecenia a odpowiedzialnością za bezpieczeństwo na drodze?

Dzień pracy zakończył o 23. Wyjazd miał rozpocząć się o 4 rano

Z ustaleń sądu wynika, że kierowca pracował od godziny 7 do 19, a następnie uczestniczył w załadunku pojazdu do godziny 23. Transport do Francji miał rozpocząć się już o godzinie 4 następnego dnia.

Pracownik odmówił wykonania polecenia, argumentując, że po tak krótkim odpoczynku nie jest w stanie bezpiecznie prowadzić pojazdu. Pracodawca uznał to za niewykonanie polecenia służbowego i natychmiast rozwiązał umowę.

  

Sąd wskazał na kwestię odpoczynku

Rozpatrujący sprawę sąd rejonowy Zeeland-West-Brabant ocenił, że polecenie rozpoczęcia pracy o godzinie 4 po zakończeniu obowiązków o 23 mogło naruszać podstawowe zasady dotyczące odpoczynku pracownika.

Postępowanie nie zostało jeszcze zakończone. Firma została zobowiązana do przedstawienia dokumentacji, w tym danych z tachografu, ewidencji czasu pracy oraz dokumentów płacowych.

Nie tylko czas jazdy ma znaczenie

Sprawa pokazuje również problem często podnoszony przez kierowców zawodowych. W praktyce dzień pracy nie kończy się na samym prowadzeniu pojazdu.

Załadunki, rozładunki, oczekiwanie na rampach, przygotowanie dokumentów czy inne obowiązki mogą znacząco wydłużać czas aktywności kierowcy. W efekcie formalne limity czasu jazdy są zachowane, ale rzeczywista możliwość regeneracji bywa ograniczona.

To właśnie takie sytuacje najczęściej prowadzą do sporów między kierowcami a pracodawcami.

Jak wygląda to w praktyce?

W Luksmann od lat współpracujemy z niemieckimi firmami transportowymi i pozostajemy w stałym kontakcie z kierowcami pracującymi za naszym pośrednictwem. Dzięki temu wiemy, jak w rzeczywistości wygląda organizacja pracy w wielu przedsiębiorstwach transportowych.

Jednym z najważniejszych elementów, które weryfikujemy przed rozpoczęciem współpracy z pracodawcą, jest przestrzeganie przepisów dotyczących czasu pracy i odpoczynku kierowców. Zwracamy uwagę nie tylko na warunki zatrudnienia, ale również na podejście firmy do bezpieczeństwa i planowania transportów.

W firmach, z którymi współpracujemy, nie spotykamy się z praktykami polegającymi na "przeginaniu" tachografów czy wywieraniu presji na kierowców kosztem przepisów. Standardem jest odpowiednie planowanie tras i organizacja pracy, dzięki którym kierowcy mogą wykonywać swoje obowiązki zgodnie z obowiązującymi regulacjami. W wielu przypadkach rzeczywisty dzień pracy zamyka się w około 10 godzinach, co pozwala zachować odpowiedni balans między pracą a odpoczynkiem.

Dlatego tak ważny jest wybór sprawdzonego pracodawcy. Odpowiednia firma transportowa to nie tylko atrakcyjne wynagrodzenie, ale również warunki pracy, które pozwalają uniknąć sytuacji podobnych do tej opisanej w artykule.

Trudna ocena zmęczenia

Zmęczenie pozostaje jednym z najtrudniejszych do oceny czynników wpływających na bezpieczeństwo transportu drogowego. Dane z tachografu pokazują czas jazdy i odpoczynku, ale nie zawsze odzwierciedlają rzeczywiste obciążenie kierowcy podczas całego dnia pracy.

Dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy obecne przepisy i narzędzia kontrolne wystarczająco uwzględniają realia pracy kierowców wykonujących transport międzynarodowy.

Jakie jest Wasze zdanie?

Czy kierowca powinien mieć prawo odmówić wykonania kursu, jeśli uważa, że jego zmęczenie może wpłynąć na bezpieczeństwo jazdy?

A może o takich sytuacjach powinny decydować wyłącznie przepisy dotyczące czasu pracy i odpoczynku?

Podzielcie się swoimi doświadczeniami. Czy zdarzyło Wam się znaleźć w podobnej sytuacji?